Według GUS w minionym kwartale ogłoszono upadłość sześciu firm budowlanych w porównaniu z 26 i 14 w odpowiednio I i II kw. oraz ośmioma rok wcześniej. W efekcie po dziewięciu miesiącach tego roku mamy już 46 bankructw w budowlance, podczas gdy przed rokiem było 40 takich przypadków.
Z danych gromadzonych przez Polski Fundusz Rozwoju wynika, że od stycznia do września w sektorze doszło do 12 restrukturyzacji przeprowadzonych na drodze sądowej wobec czterech rok wcześniej, natomiast restrukturyzacji uproszczonych było w ciągu trzech kwartałów odpowiednio 48 (ustalenie dnia układowego) i 53 (regulacje „covidowe” obowiązujące do grudnia 2021 r.). Jeśli chodzi o sumę przypadków niewypłacalności to kwartalnie wyglądało to następująco od początku br.: 43, 27 i 27, podczas gdy w 2021 r. było to: 30, 30 i 19.
Od początku roku mamy do czynienia ze wzrostem niewypłacalności w sektorze budowlanym o około 1/4 i niestety należy oczekiwać dalszego pogorszenia sytuacji. Sezonowe ograniczenie aktywności w okresie zimowym może się przeciągnąć na cały przyszły rok. Firmy budowlane z racji swojej specyfiki najszybciej zostały dotknięte efektami dominujących w światowej gospodarce niekorzystnych zjawisk: rosnących cen energii i surowców, ograniczenia płynności czy wzrostu kosztów finansowania. Z lokalnego podwórka doszły do tego jeszcze kłopoty z dostępem do pracowników i rosnące koszty zatrudnienia oraz znaczne ograniczenie inwestycji publicznych w infrastrukturę związane m.in. z kwestią funduszy unijnych. W konsekwencji spadku liczby zleceń od państwowych zamawiających zaostrzyła się konkurencja, objawiająca się silną presją na rentowność działania. Funkcjonowanie utrudniała dodatkowo duża niestabilność cen materiałów. Wprowadzane waloryzacje cen kontraktów przynoszą tylko nieznaczną i raczej doraźną ulgę.
W związku z tą sytuacją instytucje finansowe prezentują restrykcyjne podejście wobec podmiotów z branży budowlanej. Dotyczy to zwłaszcza firm operujących w segmencie budownictwa mieszkaniowego, który cierpi z powodu spadku popytu, oraz tych z wysokimi wskaźnikami zadłużenia dotkniętych wysokimi stopami rynkowymi oraz zmniejszonym apetytem inwestorów i banków na ryzyko. Łagodniej oceniane są spółki finansujące działalność ze środków własnych, posiadające poduszkę płynnościową i portfele zamówień.
Wielką szansą dla polskich firm budowlanych byłby oczywiście udział w odbudowie Ukrainy w przypadku zakończenia bądź chociażby ograniczenia działań wojennych. Ponadto gdy brakuje wystarczającego finansowania ze strony państwa, należy pomyśleć o aktywowaniu inwestycji w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, które dotychczas w naszym kraju nie były szeroko stosowane. Nie możemy pozwolić sobie na „dziurę” w zamówieniach. Dla nielicznych, ale zawsze warto brać to pod uwagę, istnieje szansa, by włączyć się do inwestycji i projektów infrastrukturalnych prowadzonych w innych krajach, również tych ościennych. Przy współudziale KUKE można się również pokusić o dalsze kierunki, takie jak Bliski Wschód czy Afryka, w których to inwestycje finansowane są z szeroko dostępnych międzynarodowych środków.
Grzegorz Kwieciński, dyrektor departamentu ryzyka ubezpieczeniowego KUKE
Dane dotyczące liczby niewypłacalności wskazują na istotne pogorszenie kondycji finansowej branży budowlanej w wyniku koincydencji szeregu niekorzystnych zjawisk, które od II poł. 2021 r. negatywnie oddziałują na polski sektor budownictwa. W okresie styczeń-wrzesień br. upadło lub zdecydowało się na wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego więcej przedsiębiorstw niż w fazie kumulacji robót w segmencie infrastruktury w 2018 r., która niemalże zakończyła się załamaniem dużej części rynku budowlanego. W 2022 r. warunki funkcjonowania sektora budownictwa wydają się znacznie trudniejsze niż w feralnym 2018 r. i, co gorsza, wiele wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach sytuacja finansowa firm budowlanych może ulec dalszemu pogorszeniu.
Po pierwsze, firmy budowlane zmagają się z rekordowymi kosztami związanymi z bezprecedensowym wzrostem cen materiałów i paliw, silną presją płacową oraz rosnącymi wydatkami na obsługę kredytów i leasingu na skutek szybkiego tempa podwyżek stóp procentowych przez RPP od października 2021 r. Po drugie, budownictwo, które razem z branżami pokrewnymi jest odpowiedzialne za wytworzenie ok. 13-14 proc. krajowego PKB, zaczyna odczuwać negatywne konsekwencje pogorszenia koniunktury inwestycyjnej w polskiej gospodarce. Z powodu wysokich kosztów wykonawstwa, rosnących kosztów finansowania i ogólnej niepewności co do rozwoju sytuacji gospodarczej i geopolitycznej na świecie, wielu inwestorów wstrzymuje się z uruchamianiem nowych projektów inwestycyjnych w segmencie prywatnym. W segmencie publicznym trwa natomiast oczekiwanie na środki unijne, bez których nie będą mogły rozpocząć się duże inwestycje infrastrukturalne, w tym zwłaszcza na rynku energetycznym i kolejowym. Przy założeniu, że nie dojdzie do dalszej eskalacji politycznego sporu polskiego rządu z instytucjami UE, przez który Polska nie otrzymuje jak dotąd środków w ramach KPO, to fundusze z najważniejszego źródła, czyli z budżetu UE na lata 2021-2027, powinny na większą skalę napłynąć do Polski dopiero w okolicach 2024 r. Jednocześnie zachodzi poważne ryzyko, że ze względu na rosnące wydatki w zakresie polityki społecznej i obronnej dojdzie również do cięć w programach inwestycyjnych finansowanych lub współfinansowanych bezpośrednio z budżetu państwa. W rezultacie brak nowych projektów w segmencie infrastrukturalnym, mieszkaniowym i nieruchomości komercyjnych będzie prowadził do stopniowego spadku przychodów firm budowlanych po 2022 r.
Należy zwrócić uwagę, że na okres spowolnienia inwestycyjnego zdecydowanie lepiej są przygotowane największe firmy wykonawcze, ponieważ przez ostatnie 2-3 lata udało im zbudować stabilne fundamenty ekonomiczne, mają zdywersyfikowany portfel kontraktów w różnych segmentach budownictwa, a w kolejnych kwartałach mogą liczyć na stabilizację cen materiałów i usług budowlanych. Ze względu na spadającą liczbę nowych projektów inwestycyjnych wśród dużych wykonawców nasili się jednak konkurencja o pozyskanie nowych kontraktów, która wymusi na firmach obniżkę oczekiwanych marż z tytułu realizowanych inwestycji. W zdecydowanie trudniejszym położeniu znajdują się podmioty z sektora MŚP, czyli mniejsze przedsiębiorstwa wykonawcze skoncentrowane na wąskich segmentach rynku budowlanego oraz małe firmy podwykonawcze, dla których spadające przychody i rekordowe koszty mogą okazać trudnym do pokonania wyzwaniem.
dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa
W III kwartale br. sądy ogłosiły sześć upadłości firm z branży budowlanej w porównaniu z dziewięcioma rok wcześniej – wynika z danych zawartych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Spadła również liczba restrukturyzacji – z 19 do 13. W efekcie w III kw. tego roku doszło do 19 przypadków niewypłacalności podmiotów z sektora budowlanych wobec 30 kwartał wcześniej i 28 przed rokiem, gdy właśnie zaczęły obowiązywać przepisy wprowadzające procedurę uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu znacznie zwiększające liczbę restrukturyzacji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy sądy ogłosiły 31 upadłości likwidacyjnych, co stanowi 8 proc. wszystkich bankructw spółek prawa handlowego w tym czasie.
Sporządzany przez KUKE i PFR indeks upadłości w budownictwie wyniósł na koniec września 0,67 proc. w porównaniu z 0,73 proc. w czerwcu i 1,05 proc. przed rokiem. Wskaźnik rozpoczętych restrukturyzacji przyniósł spadek do 1,61 z 1,74 proc. w czerwcu (0,94 proc. rok wcześniej).
We wrześniu wskaźnik klimatu koniunktury GUS w sektorze budowlanym ukształtował się na poziomie -7,9 wobec -7,0 w sierpniu i - 5,5 w czerwcu oraz - 15,0 rok wcześniej. Składowa prognostyczna wskaźnika obniżyła się jeszcze bardziej – z – 2,1 w czerwcu do - 6,3 w sierpniu i - 10,0 we wrześniu. Niezmiennie prawie 70 proc. badanych podmiotów jest przekonana, że w obecnych warunkach jest w stanie przetrwać na rynku co najmniej trzy miesiące. Nie zmienia się „ranking” negatywnych skutków epidemii koronawirusa dla sektora: wzrost kosztów, zakłócenia w łańcuchach dostaw, spadek sprzedaży skutkujący niższymi przychodami oraz brak pracowników. Kolejny kwartał, tym razem o prawie 5 pkt, spadł za to odsetek (do 12,1 proc.) wskazań na problemy z bieżącym finansowaniem. I spośród wszystkich sektorów gospodarki najwięcej jest odpowiedzi (21,9 proc.), że pandemia nie wywołała żadnych negatywnych skutków dla branży. Z drugiej strony, firmy budowlane zakładają jednak spadek (-3,4) zamówień ze strony klientów.
Janusz Władyczak, prezes zarządu KUKE:
"Nastroje w branży budowlanej stopniowo się pogarszają, podobnie zresztą jak w innych sektorach gospodarki, wraz z pogłębiającym się szokami cenowym i przedłużającymi się trudnościami w dostępie do materiałów i komponentów. Spadek odczuwanej koniunktury był we wrześniu jednak mniejszy niż w przemyśle czy gastronomii i hotelarstwie. W porównaniu z innymi krajami zaledwie 10 proc. polskich firm budowlanych zgłasza niedobory materiałów, a – jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny – w Niemczech, Austrii i na Węgrzech ten odsetek wynosi ponad 30 proc., a we Francji i w Czechach ok. 20 proc. Analitycy oczekują dalszego wzrostu skali niedoborów, co będzie przekładać się na wyższe ceny materiałów, a tym samym na wyższe koszty realizowanych inwestycji. W efekcie inwestycje osłabną w najbliższych kwartałach, nie tylko w budowie mieszkań, ale też w innych segmentach rynku budowlanego, ponieważ część przetargów może nie być rozstrzygana, biorąc pod uwagę zaplanowane budżety i niepewność co do zmian cen rynkowych.
Do tego dochodzi rozpoczęcie – jak się należy spodziewać – cyklu podwyżek stóp procentowych w Polsce. Sądząc po skali działań banków centralnych Czech i Węgier przed nami seria podwyżek kosztu pieniądza, co zweryfikuje założenia inwestycyjne wielu podmiotów oraz zdejmie część presji z rynku budownictwa mieszkaniowego, przekierowując część środków na oszczędności. Osobną kwestią pozostaje oczekiwanie na napływ różnych środków z Unii Europejskiej, które również miały trafić na inwestycje, przede wszystkim samorządowe, a w konsekwencji do sektora budowlanego. Należy przy tym pamiętać również m.in. o jego ograniczeniach związanych z rosnącymi kosztami zatrudnienia i problemami z pozyskiwaniem pracowników.
Skutkiem takiej sytuacji może być urealnienie oczekiwań oraz coraz częstsze spoglądanie polskich firm budowlanych na zamówienia z rynków międzynarodowych. Oczywiście krajowe instytucje finansowe będą bacznie obserwować kondycję klientów z tego sektora, w szczególności działających w sektorze kolejowym i to, jak wygląda realizacja projektów zakontraktowanych przez rynek jeszcze przed pandemią. W ostatnim czasie wskaźniki niewypłacalności są na generalnie bezpiecznych poziomach".
Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa:
"Spadek liczby niewypłacalności firm budowlanych wskazuje na stabilną kondycję finansową sektora budownictwa który przez cały rok 2021 mierzy się bezprecedensowym wzrostem cen surowców i materiałów. Rosnące koszty powinny być jednak widoczne w sprawozdaniach finansowych przedsiębiorstw dopiero w kolejnych miesiącach. Będzie to zależało m.in. od wielkości spółki, struktury portfela zleceń, daty podpisania nowych kontraktów i momentu zakupu materiałów.
W gorszej sytuacji wydają się być generalni wykonawcy, którzy pozyskali kontrakty w II poł. 2020 r., ale nie zdążyli nabyć materiałów przed rekordowym wystrzałem cen, który nie był możliwy do przewidzenia na podstawie zdarzeń historycznych. Większe straty na kontraktach prawdopodobnie odnotują firmy działające w segmencie publicznym, w którym obowiązuje wynagrodzenie ryczałtowe lub quasi-ryczałtowe. Nowe klauzule waloryzacyjne w segmencie drogowym i kolejowym rekompensują wykonawcom niekontrolowany wzrost kosztów tylko częściowo. Z tego powodu należałoby poważnie rozważyć ich modyfikację, aby zdjąć z firm budowlanych nadmierną ekspozycję na wahania cen materiałów, którymi nie są w stanie aktywnie zarządzać. Mechanizmy waloryzacyjne nie rozpowszechniły się jeszcze w energetyce i bardzo brakuje ich w segmencie samorządowym. W przeciwieństwie do zamawiających publicznych, prywatni inwestorzy są zdecydowanie bardziej skłonni renegocjować z wykonawcami warunki wynagrodzenia, ale nie jest to regułą i nie można przyjmować tego za pewnik.
Najbardziej dotknięte problemem drożejących materiałów mogą być mniejsze firmy podwykonawcze, które z jednej strony mierzą się ze znacznym wzrostem kosztów, a z drugiej strony mają ograniczone pole do zwiększania przychodów w warunkach umiarkowanego pogorszenia klimatu inwestycyjnego w branży budowlanej. Jego przyczyn nie należy jednak upatrywać w niesłabnącej epidemii COVID-19, tylko w naturalnym cyklu koniunkturalnym w budownictwie, które jest silnie uzależnione od napływu środków UE. To między innymi z tego powodu nie może obecnie wystartować duża część inwestycji samorządowych, dołek inwestycyjny na kolei jest głębszy od tego z pamiętnych lat 2014-2016, a także opóźnia się proces modernizacji i przebudowy krajowego sektora energetyki. W konsekwencji wśród firm nasila się konkurencja o pozyskanie nowych zleceń w innych segmentach budownictwa. Jest to chyba najbardziej widoczne w segmencie drogowym. Wprawdzie inwestycje na drogach są realizowane w relatywnie dobrym tempie, ale branża drogowa dysponuje jeszcze wolnymi mocami przerobowymi, które pozwalają stronie publicznej na zwiększenie nakładów inwestycyjnych w obszarze drogownictwa w kolejnych latach. Świetna koniunktura panuje na rozgrzanym segmencie mieszkaniowym, w którym deweloperzy mogliby znacząco zwiększyć liczbę nowych inwestycji, gdyby nie mnożące się ograniczenia podażowe, które zaczynają destabilizować funkcjonowanie całego sektora budownictwa. Coraz więcej firm odczuwa niedobór podstawowych materiałów, który wydłuża realizację wielu projektów inwestycyjnych. Ponadto, już prawie połowa firm ankietowanych przez GUS uznaje brak wykwalifikowanych pracowników jako poważną barierę rozwojową. Na rynku budowlanym bardzo szybko rośnie więc liczba pracowników z zagranicy, ale ich pozyskanie wciąż wiąże się dla przedsiębiorstw z nadmiernie skomplikowanymi procedurami prawnymi, które nie ułatwiają sprawnego uzupełniania luki pracowniczej.
Ograniczony potencjał krajowej branży budowlanej budzi uzasadnione obawy przed nadchodzącą kumulacją inwestycji we wszystkich segmentach budownictwa. Według wszelkiego prawdopodobieństwa może ona wystąpić z całą mocą i ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami już w latach 2022-2025. Przyspieszenie projektów publicznych w segmencie drogowym, kolejowym, energetycznym, hydrotechnicznym i samorządowym może zbiec się z dalszą poprawą koniunktury lub odbudową klimatu inwestycyjnego w niektórych obszarach segmentu prywatnego, tj. mieszkaniowym, biurowym, logistycznym i przemysłowym. Każde spiętrzenie robót budowlanych zazwyczaj wiąże się z niekontrolowanym wzrostem cen surowców, materiałów i usług, a także poważnym deficytem rąk do pracy, wzrostem cen robocizny i przyspieszeniem dynamiki wynagrodzeń w sektorze budownictwa. Wprawdzie najwięksi generalni wykonawcy dysponują odpowiednimi zasobami do przyciągania nowych talentów i ograniczania fluktuacji własnej kadry, ale tego samego nie można powiedzieć o mniejszych firmach wykonawczych i podwykonawczych, które zazwyczaj najbardziej cierpią na deficyt wykwalifikowanych specjalistów. To dlatego w takiej sytuacji niezwykle ważne jest umiejętne i rozważne rozplanowanie wszystkich inwestycji publicznych, aby uniknąć doprowadzenia branży budowlanej na skraj załamania. Jednym z najczęściej rozważanych pomysłów na zwiększenie mocy wykonawczej krajowego budownictwa, aby sprostać wyjątkowo ambitnym wyzwaniom inwestycyjnym w kolejnych latach, jest szersze uchylenie drzwi do polskiego rynku budowlanego dla nowych podmiotów z zagranicy. Taka strategia wydaje się jednak bardzo krótkowzroczna, a przede wszystkim pozbawiona większego sensu, ponieważ na rynku zabraknie polskich firm podwykonawczych gotowych do podjęcia współpracy z zagranicznymi wykonawcami. W efekcie nie można wykluczyć scenariusza, w którym firmy spoza naszego kraju pozyskają wiele kontraktów publicznych, ale nie będą w stanie ich zrealizować, bo nie dysponują w Polsce żadnym potencjałem wykonawczym".
Upadłości w budownictwie w II kwartale 2021 r.
W II kwartale br. sądy ogłosiły osiem upadłości firm budowlanych w porównaniu z 11 rok wcześniej – pokazują dane z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Z dziewięciu do 22 wzrosła za to liczba restrukturyzacji. W sumie w II kw. br. na polskim rynku mieliśmy do czynienia z 30 przypadkami niewypłacalności firm budowlanych (tak samo jak w I kw.) wobec 20 rok temu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy nastąpiły 34 bankructwa, co stanowi 8 proc. wszystkich ogłaszanych upadłości spółek prawa handlowego w Polsce w tym czasie.
Indeks upadłości w budownictwie
Sporządzany przez KUKE i PFR indeks upadłości w budownictwie wyniósł na koniec czerwca 0,73 proc. w porównaniu z 0,79 proc. w marcu i 1,14 proc. w czerwcu 2020 r. Dla wskaźnika rozpoczętych restrukturyzacji czerwiec przyniósł wzrost do 1,74 proc. z 1,45 w marcu i 0,71 proc. przed rokiem.
W czerwcu wskaźnik klimatu koniunktury GUS w sektorze budowlanym ukształtował się na poziomie -5,5 wobec -8,4 w maju i -25,9 rok wcześniej. Składowa prognostyczna wskaźnika poprawiła się z -4,2 w maju do -2,1 w czerwcu. Podobnie jak w poprzednich falach badań 2/3 podmiotów deklaruje, że w obecnych warunkach jest w stanie przetrwać na rynku powyżej trzech miesięcy. Wśród negatywnych skutków epidemii koronawirusa firmy budowlane wymieniają nadal na pierwszym miejscu wzrost kosztów, natomiast na drugiej pozycji pojawiły się zakłócenia w łańcuchach dostaw. Dalej są spadek sprzedaży skutkujący niższymi przychodami oraz brak pracowników. Prawie 17 proc. firm wskazuje na problemy z bieżącym finansowaniem.
Komentarz
Janusz Władyczak, prezes KUKE:
Krajowe instytucje finansowe z coraz większym niepokojem obserwują sytuację na rynku surowców i materiałów wykorzystywanych przez branżę budowlaną. Zanotowane w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy znaczące wzrosty cen m.in. stali, drewna czy tworzyw sztucznych powodują, że długoterminowe kontrakty zawierane często jeszcze przed wystąpieniem pandemii mają coraz mniejsze szanse, by pozostały rentowne. Niektórzy uważają, że najsilniej może to dotknąć generalnych wykonawców, czyli koncerny odpowiedzialne za duże projekty, w których trudno dostosować ceny do zmienionych warunków na rynku. W ocenie KUKE ucierpieć mogą jednak także małe krajowe firmy, operujące na niewielkich marżach i również wystawione na gwałtowne wahania stawek za materiały budowlane. Docierają do nas sygnały, że ich dystrybutorzy, jeżeli nie posiadali klauzul waloryzacyjnych, wolą zerwać wcześniej zawarte umowy i zapłacić kary, by móc sprzedać towar po aktualnej, dużo wyższej cenie. Choć na razie zyski i przychody firm budowlanych zajmujących się generalnym wykonawstwem rosną z kwartału na kwartał, co widać po najnowszych raportach spółek z branży notowanych na warszawskiej giełdzie, to jednak w kolejnych okresach poprawa wyników finansowych przestanie być tak spektakularna. W lepszej sytuacji są deweloperzy, którzy mogą liczyć na duży popyt na mieszkania w związku z przenoszeniem środków z bankowych lokat na inwestycje w nieruchomości i dużą dostępnością kredytów hipotecznych. Dodatkowo drożejące mieszkania rekompensują wzrost cen materiałów i gruntów, pozwalając deweloperom nawet na zwiększanie marż. Z drugiej strony, stopniowo rośnie ryzyko przegrzania tego rynku.
Ekspozycja firm ubezpieczeniowych na branżę budowlaną znacząco wzrosła w ostatnich latach i jest bardzo wysoka, co w praktyce uniemożliwia zwiększanie limitów gwarancyjnych na firmy z tego sektora. Dodatkowo z powodu pandemii opóźniają się odbiory części inwestycji, co blokuje limity i wstrzymuje udzielanie gwarancji na nowe projekty. A czeka nas wysyp inwestycji drogowych czy kolejowych związanych m.in. z nową perspektywą budżetową Unii Europejskiej. W efekcie należy się spodziewać wyższych cen w budownictwie i infrastrukturalnym i mieszkaniowym. W niektórych krajach, jak Holandia czy Austria ok. 40 proc. firm budowlanych widzi możliwość przeniesienia wyższych kosztów na odbiorców, jak pokazuje badanie Komisji Europejskiej z II kwartału. W Niemczech taką szansę dostrzega 10 proc. firm, podczas gdy we Francji i Hiszpanii ceny mają się nie zmieniać. A warto przypomnieć, że polskie firmy budowlane coraz chętniej wychodzą na zagraniczne rynki.
Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa:
Dane dotyczące liczby niewypłacalności firm budowlanych w II kw. 2021 r. wskazują na stabilną sytuację sektora budownictwa, który doświadczył umiarkowanego, ale – co istotne – przejściowego, spowolnienia inwestycyjnego wywołanego przez epidemię COVID-19. Wyhamowanie aktywności budowlanej dotyczyło przede wszystkim inwestycji samorządowych i sektora nieruchomości komercyjnych, natomiast mniejsze przeroby w segmencie infrastruktury transportowej miały charakter cykliczny i nie były powiązane z pandemią. Poważnym wyzwaniem dla branży jest obecnie bezprecedensowy wzrost cen surowców i materiałów budowlanych, które w I poł. 2021 r. rosły w tempie niespotykanym od co najmniej dekady. W ostatnich tygodniach ceny materiałów zaczęły się stabilizować, ale zatrzymały się na bardzo wysokich poziomach. Branża budowlana nadal nie może więc złapać większego oddechu i bacznie obserwuje dalszy rozwój sytuacji, zwłaszcza na rynku stali. Jest wysoce prawdopodobne, że w najbliższym czasie zacznie nasilać się presja płacowa, a przedsiębiorstwa będą borykały się z deficytem wykwalifikowanych pracowników. Rynek budowlany znajduje się bowiem u progu ogromnej kumulacji robót, bodaj największej w historii polskiego budownictwa. Do rozgrzanego rynku mieszkaniowego za chwilę powinny dołączyć inwestycje energetyczne związane z dekarbonizacją naszej gospodarki, ponownie przyspieszą duże projekty drogowe i kolejowe, a powoli zaczną odbijać inwestycje samorządowe i przemysłowe. Nadchodzące spiętrzenie prac we wszystkich segmentach budownictwa nie wróży dla branży budowlanej niczego dobrego.
Choć polski rynek budowlany oparł się pandemii i obecnie jest w fazie silnego wzrostu, to nasze firmy coraz aktywniej zabiegają o kontrakty w innych krajach, oferując tam profesjonalne usługi w poszukiwaniu dywersyfikacji źródeł przychodów.
Jednym z najnowszych zagranicznych projektów zrealizowanych przez polskiego wykonawcę jest galeria handlowa w Charkowie o powierzchni całkowitej przekraczającej 100 tys. m kw., z czego dla najemców przewidziano ponad 54 tys. m kw. Odpowiedzialnym za budowę obiektu była spółka Unibep, która od lat pozostaje aktywna na rynkach wschodnich (Białoruś i Ukraina) oraz w państwach skandynawskich. Wartość kontraktu eksportowego dla inwestycji realizowanej na rzecz grupy Budhouse wynosi 53,7 mln euro. Bank Gospodarstwa Krajowego udzielił 9,5-letniego kredytu w formule kredytu dla nabywcy, a KUKE ten kredyt ubezpieczyła od ryzyka handlowego i politycznego.
"Polscy eksporterzy dobrze radzą sobie na wielu zagranicznych rynkach, skutecznie konkurując z międzynarodowymi koncernami. Oferta składana przez polskich wykonawców może być wsparta finansowaniem banku BGK oraz szeroką gamą produktów KUKE, m.in. gwarancjami, akredytywami, ubezpieczeniem kredytów czy ubezpieczeniem inwestycji za granicą. Polscy eksporterzy starają się również być obecni w innych krajach Europy czy w Afryce, gdzie potrzeby w zakresie rozwoju infrastruktury są bardzo duże, a zatem i potencjał rozwoju odpowiednio większy" – mówi Dorota Filant z Departamentu Ubezpieczeń i Współpracy Międzynarodowej KUKE.
"Ukraina to jeden z najczęściej wspieranych przez BGK kierunków eksportowych. Dużym zainteresowaniem cieszą się szczególnie projekty z branży budowlanej oraz rolno-spożywczej. Do tej pory wsparliśmy polski eksport na Ukrainę kwotą ponad 900 mln zł. Liczymy, że wraz z poprawą kondycji światowej gospodarki zaangażowanie polskich eksporterów na Ukrainie będzie dalej rosło. Wiemy, że polskie firmy szukają okazji do rozwijania swojego biznesu i my im w tym pomagamy, wspierając transakcje na rynkach ryzykowanych, ale perspektywicznych. Dużym zainteresowaniem eksporterów cieszy się również Afryka. Wspieramy polskie firmy już na 14 afrykańskich rynkach, w ostatnich trzech latach pomogliśmy naszym klientom aż na ośmiu, w tym ostatnio w Czadzie, Mali i Wybrzeżu Kości Słoniowej. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie potrzebuje nas polski biznes" – mówi Piotr Kuffel z Departamentu Ekspansji Zagranicznej i Finansowania Handlu w BGK.
Polskie firmy budowlane jako cele swojej ekspansji, poza naszymi wschodnimi sąsiadami, najczęściej wymieniają takie rynki, jak: Niemcy, Czechy, Słowacja, Norwegia i Szwecja. Specjalizują się w budowie hoteli, kompleksów handlowych, osiedli mieszkaniowych, z czego część w postaci nowoczesnych segmentów modułowych. Na rynkach rozwijających się polskie firmy widzą swoje szanse w udziale w programach finansowanych ze środków międzynarodowych instytucji, jak Bank Światowy czy regionalne banki rozwoju.
Jednym z warunków udzielenia kredytu dla nabywcy jest zapewnienie, iż minimum 40 proc. produktów i usług dostarczanych i realizowanych z kontraktu eksportowego będzie pochodzić bezpośrednio z Polski. W miarę postępu prac budowlanych BGK będzie wypłacać środki z kredytu bezpośrednio na rachunek polskiego eksportera. Za spłatę kredytu odpowiedzialny będzie ukraiński kredytobiorca LLC TRC Nikolsky. Wśród najemców centrum handlowego znajdą się prawdopodobnie również polskie marki, przyczyniając się do wzrostu ich rozpoznawalności na rynku ukraińskim.
Jesteśmy zadowoleni, że będziemy realizować galerię handlową w Charkowie na Ukrainie. Inwestor chce, byśmy zrealizowali obiekt „pod klucz”, co jest wyrazem wyjątkowego zaufania do naszych umiejętności. Chcę podkreślić, że mamy w tym doświadczenie – w takim systemie zbudowaliśmy czterogwiazdkowy hotel „Victoria” w Mińsku w Republice Białoruś. Dzięki zaangażowaniu w projekt Banku Gospodarstwa Krajowego oraz KUKE wspólnymi siłami przygotowaliśmy dobrą ofertę dla ukraińskiego inwestora. Dla Unibep S.A. jest to inwestycja bezpieczna pod względem finansowym. Dzięki temu dziś możemy skupić się głównie na tym, by w terminie i w dobrej jakości ją zrealizować.
Leszek Gołąbiecki, prezes zarządu Unibep S.A.
Warto dodać, że obiekt w Charkowie to druga galeria handlowa, którą Unibep S.A. będzie realizował na Ukrainie. Wcześniej polska spółka podpisała umowę na realizację dużego centrum handlowego w Kijowie. W ten projekt również zaangażowany jest BGK. Zaangażowanie banku w inwestycje wpisuje się w misje instytucji, którą jest wspieranie przedsiębiorców i rozwoju społeczno-gospodarczego kraju, nie tylko w Polsce, ale również na rynkach zagranicznych.
Polscy eksporterzy w BGK szukają przede wszystkim finansowania sprzedaży eksportowej na rynkach tzw. podwyższonego ryzyka. Poprzez realizację transakcji dajemy szansę przedsiębiorcom na rozwój i wzmacniamy ich pozycję oraz naszego kraju za granicą. Widzimy ogromny potencjał w zwiększeniu eksportu na rynku ukraińskim i udzielone firmie Unibep finansowanie to kolejny projekt, w który się angażujemy. Poprzednią transakcję zrealizowaliśmy w listopadzie 2018 roku udzielając 41 mln euro kredytu na wykonanie kompleksu handlowo-rekreacyjnego w Kijowie. Zapewniamy finansowanie kontraktu, monitorujemy realizację inwestycji i wypłacamy środki bezpośrednio na rachunek eksportera, a polski przedsiębiorca nie ponosi ryzyka braku wypłacalności swojego kontrahenta. Nasze finansowanie zwiększa konkurencyjność polskiego eksportu.
Arkadiusz Zabłoński, dyrektor Biura Transakcji Zagranicznych w BGK
Ryzyko polityczne i handlowe transakcji zabezpiecza polisa ubezpieczeniowa KUKE, wymagana przy każdej umowie tego typu.
Stabilizująca się Ukraina stwarza coraz większe szanse dla polskich przedsiębiorców. Gospodarka, która wróciła na ścieżkę wzrostu, potrzebuje gigantycznych inwestycji w najróżniejszych sferach, w czym doskonale odnajdują się nasze firmy, dobrze znające realia panujące u naszego sąsiada. Jednym z najlepszych przykładów jest firma Unibep, która od lat z powodzeniem realizuje kontrakty na Wschodzie. Ten ciekawy projekt dzięki ubezpieczeniu KUKE znalazł możliwość finansowania i ma szanse na realizację. Udzielony inwestorowi przez BGK kredyt to drugie pod względem wartości bezpośrednie finansowanie na Ukrainie. Koszt kredytu wraz ze składką KUKE jest niższy dla zagranicznego kontrahenta, niż gdyby kredyt został udzielony przez bank lokalny. Brak w tej transakcji ukraińskiego banku udowadnia też, że lokalni inwestorzy są wiarygodni i można z nimi realizować projekty o dużej wartości. Pracujemy już nad kolejnymi umowami eksportowymi ze wsparciem kredytowym i ubezpieczeniem KUKE. Zachęcamy inne firmy, by aktywnie próbowały zdobywać kontrakty na rynkach wschodzących.
Janusz Władyczak, prezes KUKE
Unibep SA jest czołowym polskim eksporterem usług budowlanych. Obecnie jako generalnym wykonawca prowadzi inwestycje na Białorusi i Ukrainie.
Bank Gospodarstwa Krajowego wsparł w strukturze kredytu dla nabywcy m.in. kontrakty eksportowe polskich spółek na Ukrainie, Białorusi, Rosji, w Niemczech i w Indonezji. Oferowane przez BGK oraz KUKE produkty wsparcia eksportu pozwalają na większe otwarcie polskich przedsiębiorstw na rynki rozwijające się, dając szansę na stopniową zmianę struktury polskiego eksportu. Polisa KUKE zapewnia atrakcyjniejsze warunki finansowania, co jest szczególnie ważne na rynkach charakteryzujących się wyższym ryzykiem.
Z informacji zawartych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym wynika, że w styczniu br. zostały ogłoszone trzy upadłości firm budowlanych, o jedną mniej niż w grudniu i tyle samo co rok wcześniej. W ciągu ostatnich 12 miesięcy nastąpiło w sektorze 49 bankructw, co stanowi 10 proc. wszystkich ogłaszanych upadłości spółek prawa handlowego w Polsce w tym czasie.
Sporządzany przez KUKE i PFR indeks upadłości w budownictwie utrzymał w styczniu wartość z poprzedniego miesiąca 1,04 proc. Rok wcześniej wynosił on 1,23 proc. Natomiast wskaźnik rozpoczętych restrukturyzacji przyniósł wzrost z 1,17 do 1,32 proc., podczas gdy przed rokiem sięgał 0,67 proc.
Jak podał GUS, w lutym wskaźnik klimatu koniunktury w sektorze ukształtował się na poziomie -17,7 wobec -18,7 w styczniu. Połowa ankietowanych firm nie oczekuje obecnie pojawienia się zatorów płatniczych, a 1/3 widzi takie ryzyko, ale w nieznacznej skali. Z kolei 2/3 badanych podmiotów deklaruje, że w obecnych warunkach jest w stanie przetrwać na rynku powyżej trzech miesięcy.
Janusz Władyczak, prezes KUKE:
Rosnąca liczba restrukturyzacji jest zapowiedzią problemów finansowych małych i średnich firm budowlanych. Przewidujemy, że taka sytuacja może potrwać jeszcze przez około półtora roku, zanim nie ruszą inwestycje samorządowe oraz kubaturowe. Dlatego ubezpieczyciele należności będą ostrożnie podchodzić do zwiększania zaangażowania w branży budowlanej i nadal obserwować, jak cięższa niż w latach ubiegłych zima wpływa na terminowość realizacji kontraktów. Do tego dochodzą rosnące ceny materiałów i niskie ceny oferowane w przetargach. Według GDDKiA, firmy startujące w przetargach przeprowadzonych na początku roku nie uwzględniały ostatnich dynamicznych wzrostów cen paliw. Z drugiej strony, w sektorze panuje duża dostępność do pracowników, a zatem nie ma presji na wynagrodzenia. Poprawie ulega również czas regulowania faktur.
Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa:
Rok 2021 może być dla krajowego budownictwa zdecydowane trudniejszy niż 2020, który upłynął pod znakiem pandemii. Jak dotąd sytuacja epidemiczna miała jedynie umiarkowanie negatywny wpływ na funkcjonowanie branży budowlanej, ale pamiętajmy, że odczuwa ona spowolnienie inwestycyjne zawsze z opóźnieniem. Wyraźny spadek inwestycji w samorządach i w niektórych obszarach budownictwa kubaturowego, głównie w segmencie biur i hoteli, prawdopodobniej poskutkuje pogorszeniem kondycji finansowej małych i średnich firm podwykonawczych oraz mniejszych wykonawców o zasięgu lokalnym. To w tej grupie podmiotów możemy oczekiwać wzrostu liczby postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych, ale nie wydaje się, by zjawisko to przybrało masową skalę. Spadek inwestycji samorządowych i kubaturowych oraz umiarkowane spowolnienie inwestycyjne w segmencie infrastruktury transportowej przyczyniły się do nasilenia konkurencji o pozyskanie nowych zleceń między dużymi firmami wykonawczymi z obszaru drogownictwa i kolei. Dużym podmiotom udało się jednak zgromadzić rekordowe portfele zamówień i w większości wchodzą w rok 2021 w bardzo dobrej sytuacji finansowej. W kolejnych miesiącach negatywny wpływ na ich marże mogą jednak mieć rosnące ceny stali, które od dawna nie rosły tak szybko jak w ostatnich tygodniach.
W I kw. br. zostało ogłoszonych osiem upadłości firm budowlanych w porównaniu z 20 rok wcześniej – wynika z informacji zawartych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Z dziewięciu do 22 wzrosła za to liczba restrukturyzacji. W efekcie w I kw. br. na polskim rynku wystąpiło 30 przypadków niewypłacalności firm budowlanych, o jeden więcej niż rok temu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy nastąpiło 37 bankructw, co stanowi 8 proc. wszystkich ogłaszanych upadłości spółek prawa handlowego w Polsce w tym czasie.
Sporządzany przez KUKE i PFR indeks upadłości w budownictwie na koniec marca ukształtował się na poziomie 0,79 proc. w porównaniu z 1,35 proc. rok wcześniej i 1,04 proc. na koniec 2020 r. Wskaźnik rozpoczętych restrukturyzacji zanotował dalszy wzrost do 1,45 proc. z 1,17 proc. na koniec IV kw. ub.r. i 0,67 proc. rok wcześniej.
W marcu wskaźnik klimatu koniunktury GUS w sektorze budowlanym ukształtował się na poziomie -15,5 wobec -17,7 w lutym i - 18,7 w styczniu oraz - 1,9 przed rokiem. Należy zwrócić uwagę, że dużo bardziej poprawiła się w ostatnim miesiącu składowa prognostyczna wskaźnika – z - 20,3 w lutym do - 13,8 w marcu. Podobnie jak w poprzednich falach badań 2/3 podmiotów deklaruje, że w obecnych warunkach jest w stanie przetrwać na rynku powyżej trzech miesięcy. Wśród negatywnych skutków epidemii koronawirusa firmy budowlane najczęściej wymieniają ostatnio: wzrost kosztów, spadek sprzedaży skutkujący niższymi przychodami oraz brak pracowników.
Janusz Władyczak, prezes KUKE:
Pierwszy kwartał był dla sektora jednym z najtrudniejszych od dłuższego czasu, ale patrząc na trendy w danych GUS dotyczących produkcji budowlano-montażowej oraz koniunktury można oczekiwać, że właśnie minęliśmy cykliczny dołek. Wszyscy liczą na obfity strumień środków unijnych, który może się zacząć pojawiać już w drugim półroczu br.: z nowej perspektywy budżetowej oraz funduszu odbudowy. Z uwagi na presję kosztową, m.in. wzrost cen materiałów, polskie przedsiębiorstwa budowlane dzięki oferowaniu niższych cen wykonawstwa mają szansę na zdobycie wielu kontraktów, w tym w Europie Zachodniej. Kolejną szansą będą rosnące nakłady na służbę zdrowia i rozwój sieci szpitali – tak w Polsce, jak i innych krajach Europy – na czym skorzystają podmioty budownictwa specjalistycznego.
Nie oznacza to, że problemy w branży nie będą się pojawiać. Dopóki ożywienie w gospodarkach nie okaże się trwałe, to inwestycje prywatne w Polsce i na rynkach eksportowych nie odbiją dynamicznie. Widzimy, że z powodu problemów wywołanych epidemią zdarzają się opóźnienia nie tylko w rozpoczęciu inwestycji, ale również w ich odbiorach, przez co następują opóźnienia w płatnościach, co dla mniejszych firm wykonawczych może oznaczać kłopoty z zachowaniem stabilności finansowej. Wg GUS aż 20 proc. firm z branży, w większości chodzi właśnie o mniejsze podmioty, raportuje problemy z bieżącym finansowaniem. Duże grupy budowlane, zazwyczaj zdywersyfikowane oraz z dobrze zbudowanym portfelem zamówień, operują przy satysfakcjonującej rentowności i cieszą się wystarczającą płynnością, by startować w kolejnych przetargach, a tych niestety pojawia się coraz mniej. Wśród ubezpieczycieli należności, branża jest niezmiennie oceniana jako dość ryzykowna. Drożejące materiały powodują, że trudno ocenić opłacalność kontraktów w długim terminie i zasadność rosnących rozbieżności cenowych widocznych podczas przetargów. Ponadto rynek ubezpieczeniowy podobnie jak bankowy ulega konsolidacji, więc o nowe gwarancje będzie coraz trudniej i trzeba będzie o tym pamiętać, przystępując do kolejnych projektów.
Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa:
Dane za I kwartał wskazują na relatywnie dobrą kondycję branży budowlanej, która wyróżnia się dużą odpornością na zawirowania związane z niesłabnącą epidemią COVID-19 na tle innych sektorów gospodarki. Całkowita liczba niewypłacalności spółek prawa handlowego związanych z budownictwem nie zwiększyła się w sposób istotny w porównaniu do poprzednich okresów. Bardzo mocno wzrosła jednak liczba postępowań restrukturyzacyjnych. Wzrost ten można tłumaczyć uruchomieniem w czerwcu 2020 r. uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego w reakcji na postępujący kryzys COVID-19, który zachęca przedsiębiorstwa do podejmowania prób restrukturyzacji w sytuacji zagrożenia niewypłacalnością. Należy przy tym pamiętać, że ok. 85 proc. firm budowlanych świadczy usługi jako osoby fizyczne (w pozostałych sektorach gospodarki odsetek ten wynosi niewiele ponad 70 proc.), a to właśnie mniejsze podmioty są najbardziej narażone na negatywne konsekwencje spadku produkcji budowlano-montażowej na skutek epidemii koronawirusa. Sytuacja dużych firm jest zgoła odmienna. Duże przedsiębiorstwa weszły w rok 2021 w bardzo dobrej kondycji finansowej i większość z nich ma zapełnione portfele zleceń na kolejne miesiące i lata. W mojej ocenie będzie im jednak trudno powtórzyć znakomite wyniki z 2020 r. z uwagi na rosnące ceny materiałów i surowców. Nie ulega przy tym wątpliwości, że średnio- i długookresowe perspektywy dla dużych podmiotów wykonawczych działających w segmencie infrastruktury transportowej i energetycznej są co najmniej dobre, ale nie można zapominać o potencjalnych problemach branży, kiedy nadejdzie kolejna kumulacja prac na rynku budowlanym w latach 2022-2025.